Posty

Hej, dobry pomyśle, jak by tu ciebie zepsuć?

Obraz
  Retellingi baśni czy mitów na dobre zadomowiły się w popkulturze i coraz częściej można napotkać nowe interpretacje najsłynniejszych opowieści. Znane wątki w nowych wydaniach wypadają różnie, lepiej lub gorzej, zależnie od umiejętności autora i spójności z oryginalnym dziełem. „Alyssa i czary” zabiera czytelników z powrotem do Krainy Czarów i na nowo odkrywa historię Alicji, dziewczynki, która podążyła za Białym Królikiem. I całość wyszłaby całkiem dobrze, gdyby nie fakt, że jest to dzieło z gatunku Young Adult, co oznaczało wprowadzenie takich wątków i scen, które nie miały pozytywnego wpływu na efekt końcowy. Pomysł jest prosty – Alicja Liddell po powrocie z Krainy Czarów prowadziła całkiem normalne życie i założyła rodzinę. Jednak jej potomkinie z czasem odkrywały u siebie niepokojące objawy i jedna po drugiej lądowały w szpitalach psychiatrycznych lub umierały przedwcześnie śmiercią samobójczą. Alyssa jest jeszcze zbyt młoda, by obłęd ją opanował całkowi...

Szkoła w telewizorze po japońsku

Obraz
"P to JK", scena z festiwalu szkolnego (to film, ale nie miałam pod ręką screenu z dramy szkolnej) Czasem przed snem tak sobie leżę, nie mogę zasnąć i wtedy wpadam na POMYSŁY. Jakiś czas temu też tak leżałam bezczynnie (a nie zdarza mi się to zbyt często od kiedy poszłam do pracy) i wymyśliłam, że przybliżę wam kilka ciekawych obserwacji odnośnie szkolnych dram japońskich. Bo czemu nie? Szkolne dramy są podgatunkiem (w mojej prywatnej klasyfikacji) dram młodzieżowych i ich wyróżnikiem jest fakt, że są skoncentrowane na szkolnym życiu. Lekcje, przerwy, przerwy na lunch, zajęcia pozalekcyjne, problemy z innymi uczniami, nauczycielami i wszystko, co choć teoretycznie może się zdarzyć w szkole. A dziać może się wiele - możemy mieć dziewczynę udającą chłopaka w męskim liceum z internatem, potomkinię yakuzy niezwykle zaangażowaną w problemy swych podopiecznych, pomysłowego adwokata postanawiającego nagle uratować podupadającą placówkę przy pomocy kilkorga uczniów... I tak da...

Wtopy października

Obraz
I znów czas na wypunktowanie tego, co było bolesnym rozczarowaniem. Na szczęście tylko dwie sztuki, więc jak widzicie, aż tak mnie to nie bolało. " Okrutny książę " Holly Black - to był ten moment, kiedy chciałam przeczytać jakieś niezobowiązujące YA, mając nadzieję na lekką lekturę. Ale jednak poniżej pewnego poziomu nie schodzę, więc historia zwykłych dziewczyn, które wychowują się w świecie elfów z powodu jakiegoś kretyńskiego prawa, nie wydała mi się zbyt sensownym podłożem standardowej historii młodzieńczej miłości. Ale potem było gorzej, a kiedy siostra rzeczonych dziewczyn, półkrwi elfka (różni ojcowie) okazała się normalnie zaglądać do zwykłego świata i mieć tam dziewczynę - rzuciłam mentalnie książką o ścianę. Nie powiem, jak mnie zabolał widok tej pozycji w nominacjach na Goodreads. Żal i zgrzytanie zębów. " Rick i Morty t. 1 " - jako fanka serialu miałam spore nadzieje związane z tym komiksem i prawie wszystkie zostały podeptane. Kreska jakaś dziwn...

Ulubieńcy października

Obraz
Miesiące mijają, czas podsumować co spodobało mi się ze skonsumowanych dzieł. Z wrodzonego lenistwa (nie cykam zdjęć...) jestem zmuszona ograniczyć wrzucanie fotek to jednej, wybranej. Dziś zachód słońca odbijający się w biurowcach Warszawy. " Venom " - jestem w stanie zgodzić się, że pewne niedociągnięcia ma, ale relacja między Eddiem a Venomem jest bombastyczna i zdecydowanie każda minuta ich przekomarzania się podnosi ocenę filmu. Stąd też zapewne sukces kasowy. " Hotel Transylwania 3 " - seria ma się bardzo dobrze i trzyma poziom. Tym razem rodzinka wybiera się na wycieczkę i wiecie co? Statek pełen potworów potrafi przynieść dodatkowe zabawne gagi. Moim ulubionym momentem było podanie nazwy podwodnego wulkanu z języku miejscowych żyjątek - konferansjer wybulgotał ją udając rybkę w wodzie (chociaż sam był śledziem). No i pojedynek DJów na piosenki - DJ Tiesto dał z siebie dużo szykując kawałek techno do tej sceny. Także jestem na tak. " Piórkiem ...

Nadzieje na listopad

Obraz
Kończy się październik, zbliża listopad, tradycyjnie trzeba przejrzeć na co koniecznie trzeba zapolować w nadchodzącym miesiącu: " Bohemian Rhapsody " - wiem, że wstępne recenzje są cokolwiek średnie, ale ja po prostu chcę iść na film biograficzny o Freddiem Mercurym i co mi kto zrobi. Co ciekawe, ostatnio oglądając trailer w kinie doszłam do wniosku, że jest to jedyny film, w trailerze którego puszczenie muzyki Queens jest jak najbardziej legitne. Tak, wciąż mam żal, że człowiek się napalił na Suicide Squad a najlepszym elementem całości było Bohemian Rhapsody w zwiastunie. Wracając od filmu o Freddiem - przynajmniej o aktorstwo jestem spokojna, bo Rami Malek ma w sobie to coś i bardzo mi pasuje. Także wybieram się. " Narodziny gwiazdy" - i znów o muzyce (nie gniewam się, lubię) i muzykach, ale ja normalnie w zwiastunie za pierwszym razem nie poznałam Lady Gagi. Kompletnie. Podobno bardzo jej wyszło granie i koniecznie chcę zobaczyć, jak całościowo to w...

Jedna z wielu, ale nie z dolnego rejestru, czyli szczęście ma wiele form

Obraz
Jest pewien schemat literatury young adult, który jest powielany tak długo, aż nie wyczerpie się formuła. „Czarny Mag. Pierwszy rok” to cykl książek oparty na rywalizacji młodzieży w szkole magii – tytułowy pierwszy rok dotyczy selekcji wśród kandydatów na uczniów szkoły. Bohaterką jest Ry, niesforna piętnastolatka marząca o dołączeniu do magów bojowych, chociaż poznajemy ją w momencie, gdy jeszcze żadne zdolności magiczne nie zostały w niej obudzone. Ry ma brata bliźniaka, Alexa, i razem z nim podróżuje do Akademii. W trakcie podróży zostają napadnięci, w całym zamieszaniu okazuje się, że Ry jednak jakąś magię ma – ale, jak wynika z późniejszych wyjaśnień, jest to nieokiełznana moc wyzwalająca się w reakcji na zagrożenie. Szczęśliwie bliźnięta docierają do szkoły i zaczynają naukę, poznają przyjaciół, Ry zdobywa sobie również wrogów, wszystko toczy się zgodnie z utartymi schematami. Włącznie z czymś na kształt wątku romantycznego między nią a księciem Darrenem – wąte...

Pierwsze słowo, nie ostatnie - Ałtorka w natarciu?

Obraz
Marta Kisiel, która dotąd zasłynęła głównie z książek o niezwykłych mieszkańcach Lichotki, zebrała swoje opowiadania w zbiorek „Pierwsze słowo”. Zaczynając od debiutu „Rozmowa dyskwalifikacyjna”, oferuje przegląd pomysłów na fantastykę i przypomina, że siła jej pisarstwa tkwi nie w wielkich fabułach i efektownych opisach, a w zabawie językiem i znajdowaniu magii bliżej codziennego życia. Fani „Dożywocia” znajdą tu aż dwa opowiadania związane z cyklem – jest to samo „Dożywocie”, które zapoczątkowało historię Lichotki i jej mieszkańców, oraz „Szaławiła”, za którą autorka otrzymała Nagrodę im. Janusza Zajdla za 2017 rok. W najogólniejszym zarysie obydwa opowiadania są podobne – osoby szukające ciszy i pewnego odseparowania od społeczeństwa trafiają w miejsce, gdzie przychodzi im zamieszkać z istotami co najmniej niezwykłymi, nie wpływa to jednak na ich determinację, by ułożyć sobie życie. Można wręcz rzec, że ich opanowanie jest godne podziwu. W prześmiewczym duchu utr...