Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

Hej, dobry pomyśle, jak by tu ciebie zepsuć?

Obraz
  Retellingi baśni czy mitów na dobre zadomowiły się w popkulturze i coraz częściej można napotkać nowe interpretacje najsłynniejszych opowieści. Znane wątki w nowych wydaniach wypadają różnie, lepiej lub gorzej, zależnie od umiejętności autora i spójności z oryginalnym dziełem. „Alyssa i czary” zabiera czytelników z powrotem do Krainy Czarów i na nowo odkrywa historię Alicji, dziewczynki, która podążyła za Białym Królikiem. I całość wyszłaby całkiem dobrze, gdyby nie fakt, że jest to dzieło z gatunku Young Adult, co oznaczało wprowadzenie takich wątków i scen, które nie miały pozytywnego wpływu na efekt końcowy. Pomysł jest prosty – Alicja Liddell po powrocie z Krainy Czarów prowadziła całkiem normalne życie i założyła rodzinę. Jednak jej potomkinie z czasem odkrywały u siebie niepokojące objawy i jedna po drugiej lądowały w szpitalach psychiatrycznych lub umierały przedwcześnie śmiercią samobójczą. Alyssa jest jeszcze zbyt młoda, by obłęd ją opanował całkowi...

Pierwsze słowo, nie ostatnie - Ałtorka w natarciu?

Obraz
Marta Kisiel, która dotąd zasłynęła głównie z książek o niezwykłych mieszkańcach Lichotki, zebrała swoje opowiadania w zbiorek „Pierwsze słowo”. Zaczynając od debiutu „Rozmowa dyskwalifikacyjna”, oferuje przegląd pomysłów na fantastykę i przypomina, że siła jej pisarstwa tkwi nie w wielkich fabułach i efektownych opisach, a w zabawie językiem i znajdowaniu magii bliżej codziennego życia. Fani „Dożywocia” znajdą tu aż dwa opowiadania związane z cyklem – jest to samo „Dożywocie”, które zapoczątkowało historię Lichotki i jej mieszkańców, oraz „Szaławiła”, za którą autorka otrzymała Nagrodę im. Janusza Zajdla za 2017 rok. W najogólniejszym zarysie obydwa opowiadania są podobne – osoby szukające ciszy i pewnego odseparowania od społeczeństwa trafiają w miejsce, gdzie przychodzi im zamieszkać z istotami co najmniej niezwykłymi, nie wpływa to jednak na ich determinację, by ułożyć sobie życie. Można wręcz rzec, że ich opanowanie jest godne podziwu. W prześmiewczym duchu utr...

Supełek satysfakcji - "Nikt nie idzie" recenzja przedpremierowa

Obraz
Fajnie czasem ułożyć puzzle - z rozsypanych kawałków stworzyć obrazek, wpinając kolejne elementy odkrywać większą całość. Z książką można zrobić podobnie, jak udowadnia Jakub Małecki w swojej najnowszej powieści "Nikt nie idzie". O czym jest książka? O kilkorgu ludzi, w większości zwyczajnych, nawet jeśli mają czasem niestandardowe epizody w swoim życiu (jak doktorat z japonistyki). Ich losy są... Zwyczajne. Naprawdę. Ok, mają pewne drobne wydarzenia gdzieś po drodze, które może nie są nadzwyczajne, ale nie każdemu też się trafiają. Chwilami ma się wręcz wrażenie, że przez większość czasu "idą na autopilocie" - co się trafi, to biorą. Jedynie skrzyżowanie ich dróg sprawia, że mogą czuć więcej i więcej chcieć, mają odwagę sięgać swoich marzeń. I tylko jeden bohater wymyka się temu opisowi - Klemens, niemal osiemnastoletni chłopiec, którego kontakt ze światem jest urwany. Sam nie mówi, ma problemy z przekazywaniem swoich myśli, w zasadzie jego historię poznajem...

Pójdź w me ramiona, Liszko kochane!

Obraz
Niebożątko (oficjalnie Bożydar Antoni Jekiełłek) to dziecko bardzo inteligentne o zdolnościach manualnych znacznie przekraczających te występujące u jego rówieśników. Ma tylko jeden problem – nie spotyka dzieci w podobnym wieku co on. Będąc wychowywanym w niezwykłym domu łamane na pensjonacie dla istot ponadnaturalnych, mając własnego Anioła Stróża, nie zna świata innego niż okolice Lichotki. I chociaż nie można mu odmówić fascynującego dzieciństwa, dorośli postanowili wysłać go w końcu do szkoły. Od tego momentu życie staje się nieznośne, a biedny Bożek (zdrobniale od Bożydar) musi w bardzo krótkim czasie opanować umiejętności współżycia społecznego, nie raniąc przy tym bliskich mu osób (i stworów wszelkiej maści). Marta Kisiel podjęła się napisania książki dla dzieci i wykorzystała do tego bohaterów znanych wcześniej jej fanom z „Dożywocia” i „Siły niższej”. O ile jednak w poprzednich powieściach fabuła skupiała się relacjach między mniej lub bardziej dorosłymi postaciami, t...

Maya roni łzy, kruki fruwają, a intryga gdzieś się toczy

Obraz
Kto pamięta recenzowane przeze mnie "Łzy Mai" Martyny Raduchowskiej? Dobra wiadomość, wyszła kontynuacja! "Spektrum" to tom drugi cyklu "Czarne światła", długo wyczekiwany bo niestety tom pierwszy musiał się najpierw na nowo wydać w nowym wydawnictwie. Ale mamy to! Warto było. Po pierwsze - mamy dalej "technomamrot" w ilości strawnej i ciekawej. Po drugie - mamy ten sam okres czasu, co w pierwszym tomie, ale z punktu widzenia Mai. Po trzecie - punkt widzenia Mai oznacza również próbę wniknięcia w umysł replikantki. Część wydarzeń się pokrywa, ale pamiętajmy, że Jared jednak był ponad rok w śpiączce, a Maya w tym czasie harcowała na całego. Dowiadujemy się więcej o buncie, o konsekwencjach, o funkcjonowaniu świata. Obydwa tomy razem dają pełniejszy obraz, a poza tym to ciekawy zabieg fabularny. I nie jest łatwo zastosować go w stosunku do całych tomów, nie ze względów technicznych a raczej rynkowych. Przyznaję, że chwilami uderzało mnie...

Piękna buzia w służbie kraju, och ile razy to już było?

Obraz
  Ostatnio z okazji Dorocznego Sezonu Zapalenia Zatok miałam na tyle kiepski humor i negatywne nastawienie do świata, że postanowiłam odłożyć "Chochoły" Szostaka i sięgnąć po lekturę przeznaczoną do rozrywkowego odseparowania się od świata - padło na "Księżniczkę i shoguna" Lesley Downer. Historia znana mi, bo wcześniej dokładnie już omówiona w "Atsuhime", serialu historycznym NHK, japońskiej telewizji publicznej. O serialu już trochę pisałam , dlatego tu nie będę się na nim rozwodzić, dość powiedzieć, że uznałam historię za godną mojej atencji. Fabuła jest z jednej strony prosta - córka niezbyt wysoko postawionego samuraja okazuje się być doskonałą mieszanką urody i inteligencji, na tyle, by za pomocą intryg i łańcuszka adopcji wprowadzić ją do pałacu shoguna jako jego żonę.Wszystko to ma jeden cel - przekonać obecnego władcę, by wyznaczył na swojego następcę kuzyna, który poprowadziłby kraj w sytuacji sporu z obcokrajowcami, którzy tłumnie zacz...

Tylko Królowa może płodzić...

Obraz
...chyba, że ktoś ma dosłownie jaja by się wyłamać. Chociaż życie pszczoły jest ciężkie i żmudne, szczególnie jeśli jest się tylko zwykłą robotnicą, to przy odrobinie szczęścia można przeżyć wiele przygód. I tak oto poznajemy Florę 717. Flora jest niezwykła, ale przez to trochę trudno stwierdzić, co można z nią zrobić. Niby wszędzie się odnajdzie, ale nigdzie nie zagrzewa miejsca. Za to jej feler sprawia, że możemy jej oczami poznać ul od podszewki - podział obowiązków, zasady, religię Nieśmiertelnej Matki, grzechy i siły policyjne. Widzimy kolejne problemy dotykające społeczność i fanatyczne oddanie królowej, trutnie będące... trutniami, naprawdę inaczej nie można nazwać tych obiboków. Autorka prezentuje nam też stan kapłański i tarcia między poszczególnymi rodami - bo wiecie, fakt, że wszystkie pochodzą od jednej królowej jest nieistotny. Są równi i równiejsi. I tak jak z jednej strony chciałoby się widzieć ludzkie słabości w opowieści o pszczołach, to niezwykle fascynujące je...

A jak bańka nie pęknie to dopiero będzie problem...

Obraz
Nastolatek - osobna kategoria człowieka, już nie dziecko, jeszcze nie dorosły. Wymaga innego podejścia i niejednokrotnie innego rodzaju literatury. Stan pośredni, obfitujący w uczenie się bardzo trudnej sztuki funkcjonowania w społeczeństwie. W tym wszystkim poczucie odosobnienia i braku zrozumieniem ze strony rodziny i przyjaciół. To przeżywa Kine, bohaterka "Bańki" Siri Petersen. I chociaż książkach z założenia jest dla młodszego czytelnika, dorośli nie są wykluczeni z przyjemności w odbiorze lektury. Kine nie ma łatwego życia w swoim mniemaniu. Rodzice jej nie rozumieją, nauczyciele bezpodstawnie dręczą, chłopcy… Nawet nie wspominajmy o tych nieustannych źródłach kłopotów i zawstydzenia. Pewnego dnia, kiedy problemy zdają się osiągać szczyt, Kine znajduje przezroczystą bańkę i pod wpływem chwili zabiera znalezisko do domu. Rano odkrywa, że po pierwsze, bańka urosła i może bez problemu zmieścić dziewczynkę, po drugie - można do niej wejść, po trzeci...

Księżniczki bywają różnego sortu

Obraz
"Pamiętnik księżniczki" był na mojej liście "do przeczytania" od jakiegoś czasu, ale jak już za nią złapałam... Cóż... Mam mieszane uczucia. Może częściowo dlatego, że oczekiwałam czegoś nieco innego? Książka ma wyraźną trzyczęściową strukturę, ale każdy z elementów jest inny od reszty. Pierwsza to nieco chaotyczna, ale jednak w miarę konsekwentna opowieść o wejściu w świat Gwiezdnych Wojen, o wejściu w showbiznes w ogóle. W barwnie opowiedzianych scenkach poznajemy młodą kobietę, jeszcze z nastoletnimi manierami, która szuka swojej drogi i akurat znalazła się na przesłuchaniu. Carrie opisuje, co pamięta z początków zdjęć i wyboru fryzury, a potem docieramy do opowieści o początkach jej romansu z Harrisonem Fordem. Całkiem przytomnie opisuje ten fragment swego życia, chciałoby się rzec, że to wręcz świetnie, że po latach ma zdrowy stosunek do ich związku i rozstania i nie gra porzuconej ofiary. Potem dostajemy fragmenty zapisków z pamiętnika Carrie z okresu rom...

Tatuś o bardzo małym rozumku, ale miś o wielkim sercu

Obraz
Czasami, kiedy oglądamy przygody Kubusia Puchatka i jego przyjaciół zapominamy, że to bajka tak naprawdę nie o pluszakach, a o ich właścicielu. Krzyś w całej historii jest opiekunem, niesie ze sobą mądrość i uczy podopiecznych istotnych wartości życiowych. Co jednak, gdy Krzyś, ten rezolutny chłopiec, dorośnie? Na seans "Krzysiu, gdzie jesteś?" poszłam typowo - nostalgia i wspomnienia bohaterów dzieciństwa, skuteczny chwyt marketingowców. A ponieważ nie mam oporów, by iść na filmy przeznaczone dla dzieci będąc dorosłą krową (słowa szanownej rodzicielki), to zamiast pożyczonego dziecka zgarnęłam swoją przyjaciółkę (albo ona mnie, zeznania nie są jasne) i podreptałam znów spotkać się z ekipą misia. I wiecie co? Warto. To mój miś, mój Królik, a psióła zdecydowanie zgłosiła więź z Kłapouchym. A że w formie poruszających się zabawek? Tym zabawniej, kiedy na przykład trzeba było się ukrywać i udawać zwykłego pluszaka a się zbyt wyraźnie popatrzyło na delikwenta. Na ...

A ty na ile jesteś człowiekiem?

Obraz
Co się stanie, gdy wrzucisz do garnka: 1. motyw pary policjantów człowiek + android prosto z "Almost Human" 2. dociekania odnośnie duszy replikantów rodem z "Blade Runnera" 3. cyborgizacje i wszelkie super-hiper-mega-cyfrowe protezy i udoskonalenia żywcem wzięte z "Ghost in the Shell" 4. futurystyczne techniki śledcze z serialowego "Raportu mniejszości" "Łzy Mai". W sumie na tym mogłabym skończyć recenzję i kazać wszystkim iść do czytania, bo porządnego cyberpunku nigdy dość, a tu autorka naprawdę zrobiła kawał porządnej roboty mieszając znane motywy w ciekawą historię. Ale będę uczciwa i napiszę coś więcej. Tytułowa Maya to replikantka pracująca w policji. Efekt niezwykle wyrafinowanych technik inżynieryjnych, z XNA zamiast DNA, z wyglądu przypominająca człowieka. Jednak nim nie jest i nikt nie da jej prawa zyskania ludzkich uczuć. Może je jedynie emulować - specjalny program sprawia, że jej zachowania mają znamiona empatii....

BHPowiec może świata nie uratuje, ale jakiegoś wilkołaka już tak

Obraz
Materiał prasowy wydawcy   Milena Wójtowicz ma pomysł na tworzenie urban fantasy. Jest nim zderzenie różnego rodzaju istot niebędących ludźmi z biurokracją oraz kapitalizmem. Do wyniku tej interakcji należy dodać nieskomplikowaną fabułę i tak otrzymujemy chociażby najnowszą książkę zatytułowaną „Post Scriptum”. Jest to powieść detektywistyczna, gdzie rolę śledczych odgrywają tzw. nienormatywni – różnego rodzaju stworzenia znane z legend i podań, od duchów do wilkołaków. Sprawa dotyczy usiłowania zabójstwa, a ponieważ ofiary nie są ludźmi i trudno zwrócić się z daną sprawą do organów ścigania (z uwagi na bardzo nietypowe narzędzie zbrodni), początkowo sprawą zajmuje się para niekonwencjonalnych przedsiębiorców, Piotr i Sabina.   Bohaterowie prowadzą spółkę mającą w portfolio różnego rodzaju usługi związane z psychologią (np. terapia ducha celem przekonania go do odejścia w zaświaty i pozostawienia rodziny w spokoju) oraz BHP (jak przygotować rytuał skła...

Pociąć się żelkiem

Obraz
Lubię Amy Adams i chętnie oglądam jej występy, nawet jeśli film ogólnie szura po dnie artyzmu (tak, mówię o Batman v Superman). Dlatego na wieść, że zagra w serialu adaptującym książkę uznałam, że czas przeczytać materiał źródłowy zanim odcinki zaczną się pojawiać. Siadając do lektury wiedziałam dwie rzeczy - autorka popełniła "Zaginioną dziewczynę" a ja uznałam film za paskudnie bezsensowny pod wieloma względami. I spodziewałam się czegoś podobnego. I tak, nie byłam zaskoczona. Miasteczko, kilkoro bohaterów wokół których toczy się fabuła i stadko w sumie bezbarwnych postaci podrzucających informacje z gracją słonia w składzie porcelany. Zachowania wielu osób nie mają większego sensu, ale jakoś się to toczy. Camille, dorosła kobieta, dziennikarka, na swój sposób uciekająca od wszystkiego niewygodnego, najchętniej w zachowania autodestrukcyjne. Pokryta bliznami po wieloletnim cięciu, z zaliczoną próbą samobójczą, obecnie pijąca w odpowiedzi na wszystko. Matka powiedzi...

Giant Days czyli studiowanie uczy nie tylko do dyplomu

Obraz
Jest w zbiorowej świadomości przekonanie, że studia to bardzo specyficzny czas w życiu człowieka. Oprócz określonego systemu nauczania, jakże innego od szkolnego, istnieje też zjawisko "studenckiego życia" - połączenie samodzielności i pewnych dziecięco-nastoletnich przywar. Niby już dorośli, ale jeszcze nie do końca pełnoprawni członkowie społeczeństwa, wiecznie bez pieniędzy i pełni postrzelonych pomysłów. Doskonałe źródło przepysznych historii. I właśnie tym jest seria komiksów Giant Days. Zbiorem przecudownych historii o trójce dziewczyn na studiach. Panny są tak bardzo różne od siebie, jak mocno zaprzyjaźnione i niech wszelkie żywioły chronią tego, kto stanie się ich wrogiem. Chociaż najczęściej można obserwować je jak doprowadzają do szału siebie nawzajem i po kolei. Od czego w końcu są przyjaciele jak nie od nieustannego sprowadzaniu na ziemię oraz wbijania prawd życiowych w głowy upartych osobników? Dla ich dobra i może jedynie czasem dla własnej radości. Trzeb...

Kirke cię oczaruje

Obraz
" Powiedz mi, kto składa lepsze ofiary: człowiek smutny i poniżony czy szczęśliwy? -Szczęśliwy - odparłam. - Mylisz się. Szczęśliwy jest zbyt zajęty swoim życiem,żeby biegać przed ołtarze. Uważa, że nie żadnych zobowiązań. Ale zrób z niego kupkę nieszczęścia, zabij żonę, okalecz dzieci, a na pewno się odezwie. Miesiącami będzie głodził rodzinę, żeby ci kupić śnieżnobiałe roczne cielę. Jeśli będzie go na to stać, zarżnie całe stado. " Fabularyzowane wersje mitów, niezależnie od formy, cieszą się popularnością od zawsze. Wyprawa po Złote Runo czy wojna trojańska, bogowie, herosi, wielkie walki i jeszcze większe przepowiednie - fascynujące zapisy dawnych ludzkich wierzeń, obecnie będące raczej materiałem źródłowym dla epickich opowieści fantastycznych. Ale nie trzeba sięgać po rozmach godny Starcia Tytanów, by zatopić się w niezwykłym świecie greckiej mitologii - a odejście od Olimpu może nawet nas zaskoczyć. "Kirke" Madeline Miller to z jednej strony biografi...