Posty

Wyświetlam posty z etykietą książki

Róże są czerwone, a książki prokobiece w Polsce są bardziej

Obraz
Różowo na tej fotce, co? Można niemalże tworzyć wzornik złożony z samego różu. Co łączy te książki oprócz koloru okładki? Są skierowane do kobiet i dotyczą spraw związanych ściśle z kobiecością - od spraw medycznych przez seksuologię do seksizmu w miejscu pracy. I wiecie co? Trochę mnie to rozdrażniło. Jakiś czas temu pisałam o trzech tytułach jako o "Różowej serii". Od tamtego czasu dołączyły kolejne trzy pozycje "Ciało-śmiało" o dojrzewaniu, "Feminist Fight Club" o radzeniu sobie z patriarchatem w miejscu pracy oraz "Wagina" aspirująca do bycia kompendium wiedzy o wycinku narządów płciowych kobiety. I wszystkie mają różowe okładki. I zapewne nie zwróciłabym większej uwagi na to, gdyby nie fakt, że w przypadku "Waginy" szukałam recenzji po angielsku, bo polskie wydanie jeszcze jedzie drukarnią, i wyskoczyło mi to: Dla porównania, wydanie polskie: To kopia okładki z nowszego wydania anglojęzycznego, jednak! Je...

Podsumowanie popkulturowe 2018

Obraz
Teoretycznie powinno mi być przykro z powodu opóźnień i totalnego braku wpisów, ale szczerze to w całym zamieszaniu nie miałam chwilami czasu pomyśleć o pisaniu. Takie życie pracownika branży finansowej, jak się dumnie nazywa moje klepanie, grudzień to miesiąc wyjęty z życia. Do tego przygotowania do świąt bardzo sprytnie (ha ha, jaki dowcip) zamieniłam na przygotowania do wyjazdu do Gruzji. Co oznaczało bieganie i zamawianie bardzo różnych rzeczy - wymienię dla przykładu uprząż rehabilitacyjną dla kota i drut 0,2 Ohma. Czy ile tam było. Dlatego pisanie okroiłam do minimum, czyli recenzje tego, co już dostałam. A po Nowym roku zafundowałam sobie przeprowadzkę, bo nic tak nie poprawia humoru jak pakowanie dorobku życia i rozstawianie wszystkiego w nowym miejscu. Polecam, 2/10. Szczególnie, że w gorączce przeprowadzkowej tak spakowałam notatki do zestawienia rocznego, że byłam o krok od sporządzenia nowych. Które pewnie różniłyby się w detalach od oryginalnego. Uff, to skoro formaln...

"Cesarz Oktawian" i wiele innych

Obraz
Gdybym miała określić, co wpłynęło na moje zainteresowanie historią starożytną, wymieniłabym Henryka Sienkiewicza i Aleksandra Krawczuka. "Quo vadis" złapało mnie najpierw za gardło swoim wydaniem z niezliczoną wręcz ilością przypisów, zdarzały się strony, gdy przypisy zajmowały więcej miejsca od tekstu - obecnie taką przypisomanię można spotkać jedynie w wydaniach z Wolnych Lektur, a to wtedy papier był! I ja z tych przypisów poznawałam historię Rzymu, mitologię, niuanse życia i w jakiś sposób obudziło to we mnie zainteresowanie. Mniej więcej w podobnym okresie u babci znalazłam na półce "Herod król Judei" i zaczęłam czytać, bo i postać kontrowersyjna i w ogóle jakiś dotyk historii, ale takie prawdziwej. I jak się pan Krawczuk rozprawił z paroma mitami, to chyba wtedy zrozumiałam, że analiza źródeł to poważna sprawa i nie należy zadzierać z tymi, którzy zapisują historię. Po latach w ramach jakiegoś mentalnego samobójstwa zgłosiłam się do olimpiady historyczn...

Hej, dobry pomyśle, jak by tu ciebie zepsuć?

Obraz
  Retellingi baśni czy mitów na dobre zadomowiły się w popkulturze i coraz częściej można napotkać nowe interpretacje najsłynniejszych opowieści. Znane wątki w nowych wydaniach wypadają różnie, lepiej lub gorzej, zależnie od umiejętności autora i spójności z oryginalnym dziełem. „Alyssa i czary” zabiera czytelników z powrotem do Krainy Czarów i na nowo odkrywa historię Alicji, dziewczynki, która podążyła za Białym Królikiem. I całość wyszłaby całkiem dobrze, gdyby nie fakt, że jest to dzieło z gatunku Young Adult, co oznaczało wprowadzenie takich wątków i scen, które nie miały pozytywnego wpływu na efekt końcowy. Pomysł jest prosty – Alicja Liddell po powrocie z Krainy Czarów prowadziła całkiem normalne życie i założyła rodzinę. Jednak jej potomkinie z czasem odkrywały u siebie niepokojące objawy i jedna po drugiej lądowały w szpitalach psychiatrycznych lub umierały przedwcześnie śmiercią samobójczą. Alyssa jest jeszcze zbyt młoda, by obłęd ją opanował całkowi...

Jedna z wielu, ale nie z dolnego rejestru, czyli szczęście ma wiele form

Obraz
Jest pewien schemat literatury young adult, który jest powielany tak długo, aż nie wyczerpie się formuła. „Czarny Mag. Pierwszy rok” to cykl książek oparty na rywalizacji młodzieży w szkole magii – tytułowy pierwszy rok dotyczy selekcji wśród kandydatów na uczniów szkoły. Bohaterką jest Ry, niesforna piętnastolatka marząca o dołączeniu do magów bojowych, chociaż poznajemy ją w momencie, gdy jeszcze żadne zdolności magiczne nie zostały w niej obudzone. Ry ma brata bliźniaka, Alexa, i razem z nim podróżuje do Akademii. W trakcie podróży zostają napadnięci, w całym zamieszaniu okazuje się, że Ry jednak jakąś magię ma – ale, jak wynika z późniejszych wyjaśnień, jest to nieokiełznana moc wyzwalająca się w reakcji na zagrożenie. Szczęśliwie bliźnięta docierają do szkoły i zaczynają naukę, poznają przyjaciół, Ry zdobywa sobie również wrogów, wszystko toczy się zgodnie z utartymi schematami. Włącznie z czymś na kształt wątku romantycznego między nią a księciem Darrenem – wąte...

Pierwsze słowo, nie ostatnie - Ałtorka w natarciu?

Obraz
Marta Kisiel, która dotąd zasłynęła głównie z książek o niezwykłych mieszkańcach Lichotki, zebrała swoje opowiadania w zbiorek „Pierwsze słowo”. Zaczynając od debiutu „Rozmowa dyskwalifikacyjna”, oferuje przegląd pomysłów na fantastykę i przypomina, że siła jej pisarstwa tkwi nie w wielkich fabułach i efektownych opisach, a w zabawie językiem i znajdowaniu magii bliżej codziennego życia. Fani „Dożywocia” znajdą tu aż dwa opowiadania związane z cyklem – jest to samo „Dożywocie”, które zapoczątkowało historię Lichotki i jej mieszkańców, oraz „Szaławiła”, za którą autorka otrzymała Nagrodę im. Janusza Zajdla za 2017 rok. W najogólniejszym zarysie obydwa opowiadania są podobne – osoby szukające ciszy i pewnego odseparowania od społeczeństwa trafiają w miejsce, gdzie przychodzi im zamieszkać z istotami co najmniej niezwykłymi, nie wpływa to jednak na ich determinację, by ułożyć sobie życie. Można wręcz rzec, że ich opanowanie jest godne podziwu. W prześmiewczym duchu utr...

Matematyka i statystyka w czytaniu książek (lub oglądaniu filmów i seriali)

Obraz
By M. W. Toews - Praca własna, based (in concept) on figure by Jeremy Kemp, on 2005-02-09, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1903871 Tak, wiem, że grafika jest wybitnie nieksiążkowa, ale uwierzcie, ma dużo wspólnego z moim dzisiejszym wpisem. Otóż jest to wykres tak zwanego rozkładu normalnego - taki koncept matematyczno-statystyczny, który zakłada, że w dużym zbiorze najwięcej znajdzie się wartości średnich, a tych najniższych i najwyższych najmniej. Jak to się przekłada na czytanie? Kto ma konto na Lubimy Czytać lub Goodreads może sobie zrobić taki wykresik, gdzie wyświetli mu się ile jakich ocen wystawił. I tak oto wygląda mój wykres z Goodreads:  Jakkolwiek nie patrzeć, mocno odbiega od rozkładu normalnego - przeciętnych trójek wystawiłam mniej niż piątek, a jedynki są mocno niedoreprezentowane. Jakbym się zachwycała większością czytanych przez siebie książek? Zdecydowanie coś jest nie tak? Ćwiczenie - przejrzyjcie swoje wykresy ocen i ...

Czytajmy sobie! Wszyscy!

Obraz
Pamiętam z wczesnego dzieciństwa, gdy moja mama czytała mi Baśnie Andersena. Szczególnie dobrze mam wryte jak dopytywałam o losy Dziewczynki z zapałkami i Małej Syrenki. Gdzieś jeszcze ten egzemplarz Baśni w domu leży, a kiedy nauczyłam się czytać, szanowna rodzicielka już tylko rzucała we mnie książkami. Istnieje podobno taka zależność, że osoby którym czytano w dzieciństwie, później czytają więcej i częściej. Ale potem dorastamy i nikt już nie czyta nam do snu - bo sami umiemy. Zostają audiobooki? Powiedzmy sobie szczerze - jest różnica między odtwarzaniem audiobooka a słuchaniem żywego człowieka. Co robią dzieci, kiedy rodzic im czyta? Zadają mnóstwo pytań. Następuje pewna interakcja, czasem dodatkowe przemyślenia - na gorąco. A jak każdy przeczyta sam sobie książkę, to potem można rozmawiać, ale pewne wrażenia na szybko umykają. Dlatego postuluję - czytajmy sobie na głos! W parach, rodzinnie, towarzysko. Wybierzmy tekst odpowiedni tematycznie, najlepiej z niezbyt długimi ro...

Supełek satysfakcji - "Nikt nie idzie" recenzja przedpremierowa

Obraz
Fajnie czasem ułożyć puzzle - z rozsypanych kawałków stworzyć obrazek, wpinając kolejne elementy odkrywać większą całość. Z książką można zrobić podobnie, jak udowadnia Jakub Małecki w swojej najnowszej powieści "Nikt nie idzie". O czym jest książka? O kilkorgu ludzi, w większości zwyczajnych, nawet jeśli mają czasem niestandardowe epizody w swoim życiu (jak doktorat z japonistyki). Ich losy są... Zwyczajne. Naprawdę. Ok, mają pewne drobne wydarzenia gdzieś po drodze, które może nie są nadzwyczajne, ale nie każdemu też się trafiają. Chwilami ma się wręcz wrażenie, że przez większość czasu "idą na autopilocie" - co się trafi, to biorą. Jedynie skrzyżowanie ich dróg sprawia, że mogą czuć więcej i więcej chcieć, mają odwagę sięgać swoich marzeń. I tylko jeden bohater wymyka się temu opisowi - Klemens, niemal osiemnastoletni chłopiec, którego kontakt ze światem jest urwany. Sam nie mówi, ma problemy z przekazywaniem swoich myśli, w zasadzie jego historię poznajem...

Pójdź w me ramiona, Liszko kochane!

Obraz
Niebożątko (oficjalnie Bożydar Antoni Jekiełłek) to dziecko bardzo inteligentne o zdolnościach manualnych znacznie przekraczających te występujące u jego rówieśników. Ma tylko jeden problem – nie spotyka dzieci w podobnym wieku co on. Będąc wychowywanym w niezwykłym domu łamane na pensjonacie dla istot ponadnaturalnych, mając własnego Anioła Stróża, nie zna świata innego niż okolice Lichotki. I chociaż nie można mu odmówić fascynującego dzieciństwa, dorośli postanowili wysłać go w końcu do szkoły. Od tego momentu życie staje się nieznośne, a biedny Bożek (zdrobniale od Bożydar) musi w bardzo krótkim czasie opanować umiejętności współżycia społecznego, nie raniąc przy tym bliskich mu osób (i stworów wszelkiej maści). Marta Kisiel podjęła się napisania książki dla dzieci i wykorzystała do tego bohaterów znanych wcześniej jej fanom z „Dożywocia” i „Siły niższej”. O ile jednak w poprzednich powieściach fabuła skupiała się relacjach między mniej lub bardziej dorosłymi postaciami, t...

Maya roni łzy, kruki fruwają, a intryga gdzieś się toczy

Obraz
Kto pamięta recenzowane przeze mnie "Łzy Mai" Martyny Raduchowskiej? Dobra wiadomość, wyszła kontynuacja! "Spektrum" to tom drugi cyklu "Czarne światła", długo wyczekiwany bo niestety tom pierwszy musiał się najpierw na nowo wydać w nowym wydawnictwie. Ale mamy to! Warto było. Po pierwsze - mamy dalej "technomamrot" w ilości strawnej i ciekawej. Po drugie - mamy ten sam okres czasu, co w pierwszym tomie, ale z punktu widzenia Mai. Po trzecie - punkt widzenia Mai oznacza również próbę wniknięcia w umysł replikantki. Część wydarzeń się pokrywa, ale pamiętajmy, że Jared jednak był ponad rok w śpiączce, a Maya w tym czasie harcowała na całego. Dowiadujemy się więcej o buncie, o konsekwencjach, o funkcjonowaniu świata. Obydwa tomy razem dają pełniejszy obraz, a poza tym to ciekawy zabieg fabularny. I nie jest łatwo zastosować go w stosunku do całych tomów, nie ze względów technicznych a raczej rynkowych. Przyznaję, że chwilami uderzało mnie...

Kogo najłatwiej skroić na kasę?

Obraz
Rodzica. Wychowywanie potomstwa nie jest proste, wdzięczne ani tanie. Z każdą dekadą robi się trudniej, bo i coraz to nowsze gadżety, w szkole wszyscy się chwalą, łatwo o wykluczenie z tak głupiego powodu jak brak smartfona, rodzic czasem wobec tego kapituluje i dopisuje kolejne setki złotych do rachunku za utrzymanie latorośli. Zasada jest prosta - chcesz zapewnić dziecku jak najlepsze warunki, bulisz i nie pytasz. Oczywiście jest to duże uproszczenie, ale nie odmówicie mi racji? W szkole podstawowej miałam w klasie chłopaka, który nigdy nie wypożyczał lektur szkolnych z biblioteki. Rodzice zawsze kupowali mu jego własny egzemplarz, być może w nadziei, że to pomoże mu w nauce? Nie mam pojęcia, ale nie rozumiałam idei kupowania WSZYSTKICH lektur. Ok, część miałam w domu (kto nie ma Pana Tadeusza u siebie, względnie pięciu?), ale większość się wypożyczało, bo czas istnienia takiej książki w moim życiu był krótki - od zadania jej na lekcji do wypracowania klasowego. Efekt? Lektur...

Piękna buzia w służbie kraju, och ile razy to już było?

Obraz
  Ostatnio z okazji Dorocznego Sezonu Zapalenia Zatok miałam na tyle kiepski humor i negatywne nastawienie do świata, że postanowiłam odłożyć "Chochoły" Szostaka i sięgnąć po lekturę przeznaczoną do rozrywkowego odseparowania się od świata - padło na "Księżniczkę i shoguna" Lesley Downer. Historia znana mi, bo wcześniej dokładnie już omówiona w "Atsuhime", serialu historycznym NHK, japońskiej telewizji publicznej. O serialu już trochę pisałam , dlatego tu nie będę się na nim rozwodzić, dość powiedzieć, że uznałam historię za godną mojej atencji. Fabuła jest z jednej strony prosta - córka niezbyt wysoko postawionego samuraja okazuje się być doskonałą mieszanką urody i inteligencji, na tyle, by za pomocą intryg i łańcuszka adopcji wprowadzić ją do pałacu shoguna jako jego żonę.Wszystko to ma jeden cel - przekonać obecnego władcę, by wyznaczył na swojego następcę kuzyna, który poprowadziłby kraj w sytuacji sporu z obcokrajowcami, którzy tłumnie zacz...

Edukacja jest ważna, ale przecież o seksie nie trzeba uczyć. Prawda?

Obraz
Moja mama to cwana bestia i kiedy przyszło wyedukować mnie na temat dojrzewania i wszelkich tego konsekwencji, wykorzystała mój książkoholizm i... Tak, rzuciła we mnie książką "O dziewczętach dla dziewcząt". Nie powiem, zaczytałam ją na śmierć. A na podwórku uchodziłam za guru wiedzy o "tych sprawach". Z czasem jakoś dotarłam do innych książek i po czasie w bibliotece miałam przeczytane wszystko, co pozwalali na ten temat nastolatce wypożyczać. Co było o tyle dziwne, że Wisłockiej czy Lwa-Starowicza nie pozwalali dotknąć, ale wypożyczenie kolejnych tomów "Sagi o Ludziach Lodu", gdzie seks był chyba czasem ważniejszy od fabuły, nie stanowiło żadnego problemu. Gdzie tu logika... Jakkolwiek by do tego nie doszło, lubię czytać o ludzkiej seksualności. Podręczniki, artykuły, badania, analizy - zbieram wiedzę, obserwuję rozwój nauki. Do kompletu obserwuję również, jak zmienia się stan wiedzy młodzieży, przecież teraz taki dostęp do internetu, a tam wszystk...

Czasem po prostu trzeba przebić się przez tabu

Obraz
Kto pamięta, jak w Discovery puszczali programy typu dokumentalnego o różnych śledztwach i sprawach z nimi związanymi? Tematycznie były urozmaicone, obejmowały medycynę sądową, detektywienie na całego czy pracę prokuratorów. Oglądałam zafascynowana, jak drobne ślady mogą być kluczowymi dowodami w sprawie i doprowadzić sprawcę za kratki (noooo chyba że ma wypasionego prawnika, ale takie sprawy raczej nie trafiały do programów). W jednym z nich była wzmianka o farmie, gdzie analizuje się rozkład zwłok w konkretnych warunkach, głównie celem określenia momentu śmierci. Ciała leżące "samopas" to była makabryczna idea dla nastolatki wychowanej w kulturze szacunku dla szczątków doczesnych i separacji śmierci od życia codziennego, ale szybko przyszła refleksja - nikomu tak naprawdę nie dzieje się krzywda, a wiedza zdobyta w ten sposób jest bezcenna. Oczywiście, najlepiej by było gdyby nie było potrzeby prowadzenia tego typu badań, ale o utopiach to może innym razem. Ale żeby n...

Różowa seria czyli inne spojrzenie na literaturę kobiecą

Obraz
Kto z was był przekonany, że to wpis o erotykach? Przyznaję, pomysł na tytuł nieco clickbaitowy i wcale mi z tego powodu nie jest przykro. Nazwałam te książki Różową Serią, bo z jakiegoś powodu wydawcy uznali, że w ten sposób zapewnią sobie zainteresowanie kobiet. I faktycznie, są one przeznaczone głównie dla płci pięknej, choć panowie mogą je przeczytać w celach edukacyjnych - chociażby żeby nie szerzyć bzdur dotyczących kobiecego ciała, a w najlepszym wypadku celem wsparcia partnerek, sióstr, córek itp. Tacy mężczyźni są w cenie! O czym ogólnie są te książki? Głównie o tych częściach ciała kobiet, które odróżniają je od mężczyzn, z wszelkimi tego konsekwencjami. Różnice w budowie, fizjologii, psychice oraz częściowo wpływ kultury na życie. Dają podstawy, których nie znajdzie się w szkole, a czasem również w gabinecie lekarskim. Mogą również stanowić punkt wyjściowy dla oswojenia się z własnym ciałem, a w niektórych przypadkach pomoc w poszukiwaniu skutecznej diagnozy i lecze...